Chyba zacznę wierzyć w stwierdzenie, że to co spontaniczne jest najlepsze. Wstałam dziś z zupełną pustką w głowie i nastrojem do wybrzydzania. Owsianka? Zbyt proste. Omlet? Był kilka dni temu. Płatki ryżowe? Zrobię w przyszłym tygodniu. Kaszka kukurydziana? Nie mam ochoty. I tak dalej.. Więc zeszłam do kuchni, patrzę - bananom zostały ostatnie dni życia. I już wiedziałam.
Składniki (na ok. 16 placuszków):
- 2 banany
- 1 jajko (choć myślałam, że będę potrzebowała 2)
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki jogurtu naturalnego
- 4 łyżki mąki (u mnie 1:1 owsiana i graham)
- odrobina aromatu migdałowego
Banany drobimy i wrzucamy do miseczki. Dodajemy jogurt i drobimy widelcem aż z banana zrobi się gładka masa. Następnie dodajemy pozostałe składniki. Wszystko razem mieszamy i smażymy na rozgrzanej, natłuszczonej patelni (użyłam masła). Na małym ogniu ok. minuty z każdej strony.
Swoje placki przełożyłam serkiem wiejskim. Wykorzystałam również kiwi, mandarynkę, kilka migdałów i plasterek banana, który zostawiłam przy robieniu ciasta na placki. Całość naprawdę bardzo mi smakowała, a zapach był przepiękny! Teraz, kiedy jestem całkiem najedzona, mogę wziąć się za lekcję. Miłej soboty :)
0 komentarze:
Prześlij komentarz